pory_roku

chodź ze mną na spacer

  • 26_lato

    mam dziwne poczucie, że wszystko mi sprzyja. ciągle nie dowierzam, że można po prostu czuć się dobrze. wreszcie korzystam z życia. spaceruję, dziaram się, marzę, planuję, leżę nad jeziorem, jestem lekka i piegowata hehe. mam dużo zachwytów muzycznych.

  • 26_wiosna

    wiosna 2026. uśmiecham się. pierwszy raz od wielu lat mam wyjątkowo pozytywne myśli i cieszy mnie świat. jadę do porto, w którym jest mi cudownie (chyba mogłabym tam mieszkać). zaczynamy letnie koncerty. cieszę się na nie :-)

  • 25_zima

    tonę w śniegu na mazurach. obcinam grzywkę (kocham ją!). zmęczona kilkuletnią depresją, która eskalowała przy wydaniu płyty decyduję się na leczenie psychiatryczne. nareszcie wszystko zwalnia. i needed this. robimy wspólny numer z julią pytko, na luzie, jak po maśle. powoli odczarowuję sobie robienie muzyki. zapętlam atoms for piece - reverse running.

  • 25_jesień

    wracam do krakowa. kocham mój domek :3 wszystko na wariackich papierach, bo od razu gramy pierwsze duetowe koncerty. znów czuję się jak debiutantka. to chyba nigdy nie minie. na pierwszych krakowskich spacerach z tekilą męczę talk show host - radiohead, to chyba mój ulubiony ich numer.

  • 25_lato

    łapię oddech, na tyle ile mogę, bo mamy do przygotowania duetowego seta i koncerty poli maj. budzę się i zasypiam z gitarą basową w rękach, a jadąc na próby słucham end of summer - tame impala. ta piosenka ma swój zapach.

  • 25_wiosna

    wiosna. wychodzi płyta. żyję tylko i wyłącznie trasą koncertową. nic innego mnie nie insteresuje. mało słucham innej muzy, bo przebodźcowana po próbach i odsłuchaniach płyty potrzebuję ciszy.

  • 24_zima

    kraków był ucieczką od warszawy, która kojarzyła mi się głównie z chaosem, napięciem i szorstkością. ale były też pięknie momenty — spełniłam marzenie wydając piosenki z patrykiem pietrzakiem i baaschem*. idę na pierwszy metalowy koncert w życiu i przepadam — oranssi pazuzu króle.

  • 24_jesień

    to była bardzo ciężka jesień. najbardziej intensywny czas pracy nad płytą. bardzo dużo stresu i niepokoi. mój nastrój powoli zjeżdża do piwnicy…… odkrywam sayę gray i zakochuję się od pierwszych dźwięków. pomaga mi nadal cieszyć się muzyką.